czwartek, 10 października 2013

Chapter two.

* Kinga *
   Siedzimy we 3 w samochodzie, jedziemy na lotnisko. Dziewczyny, Maja i Kasia, są nawet fajne. Od razu złapałyśmy wspólny kontakt. Z rodzinami pożegnałyśmy się już wcześniej, teraz tylko lotnisko, samolot i LONDYN! Wszystkie bardzo się cieszymy tym wyjazdem. Wiadomo - większe szanse na rozwój w klubie, ale poza tym wszystkie wierzymy, że spotkamy tam może One Direction? Każda z nas jest wielką fanką tego zespołu. Tak, wiem - my i te nasze pomysły :D
   Auto się zatrzymuje. Spoglądam za okno i stwierdzam, że dojechaliśmy. Wysiadam jako pierwsza i wyjmuję mój wielki bagaż z bagażnika. Maja ma troszkę mniejszy, ale Kaśka? Ona ma torbę 3 razy mniejszą od mojej! Jak ona się tam zmieściła, to chyba jako jedyna wie...
   Odprawę przechodzimy sprawnie, już siedzimy w samolocie. Robię się strasznie senna. Nic nie widzę ani nie słyszę. Pełny relaks.

* Maja *
   Rozmowa wciąga mnie i Solka tak bardzo, że nie zauważamy, kiedy Szynka zasypia. Gdy już to zauważam, postanawiamy zrobić jej psikusa. Wyciągam czarny marker i rysuję na jej twarzy wielkiego kurczaka. Mina Kaśki jest bezcenna iod razu wyczytuję z niej 'Czemu akurat kurczak?', ale przemilczam sprawę. Wyciągam z torebki słuchawki oraz telefon i pogrążam się w zupełnie innym świecie...

* Kasia *
   Szanaka śpi, Marciniszyn słucha muzyki, a ja się nudzę. Super! Spać mi się nie chce, muzyki nie mam ochoty słuchać... może w coś pogram? Dobra, wyjmuję tableta i włączam jakąś pierwszą lepszą grę. Tak się wciągam, że nie zauważam, kiedy mijają 2 godziny. Stewardessa mówi do głośnika, aby się zapiąć, bo lądujemy. Szybko szturcham dziewczyny, a sama zapinam pasy.

~*~*~*~  Jakiś czas później  ~*~*~*~
   Dojeżdżamy pod dom. Wysiadamy z samochodu. Szczena opada.
- O kur.. ale chata - przeciągam każdy wyraz.
- No... to na pewno tutaj? - dziwi się Majka
- Yy... tak. To ten adres - mówi Kinga spoglądając na kartkę z zapisanym adresem domu.
   Wchodzimy do środka. Tam jest cudownie! Jasne kafelki w korytarzu świetnie współgrają z czerwonymi ścianami. Do tego te ciemne schody po prawej... mrrr :D Po lewej stronie od wejścia znajduje się wejście do kuchni, a na przeciwko - salon. Jadalnia, kuchnia i salon są tak naprawdę jednym, wielkim pomieszczeniem.
Po wejściu na górę, na prawo są drzwi od siłowni... tak, mamy siłownię. Ale to tylko jakaś bieżnia i coś tam takiego. Na górze są wszystkie nasze pokoje i dwa gościnne. Jeden gościnny wyglądał świetnie, ale drugi był jeszcze piękniejszy.
   Po obejrzeniu tych dwóch pokoi, każda poszła do swojego. Mój był moim wymarzonym! Te ściany i podłoga tak do siebie pasują! Cudownie! Kończę podziwiać pokój i kieruję się w stronę raju Kingi.

* Kinga *
   Właśnie podziwiam moje królestwo, gdy wchodzi Kasia. Też jej się podoba, to widać po jej minie. Po chwili, gdy się otrząsa, gna w kierunku łóżka i zaczyna na nim skakać. Cała Kasia... ale co tam, to fajna zabawa, więc do niej dołączam i śmiejemy się wniebogłosy. Te krzyki sprowadzają do pokoju Maję, która nie wie co się dzieje. Gdy na nas patrzy uśmiecha się i dołącza się do zabawy.
- My to jednak jesteśmy nienormalne - śmieję się, gdy przestajemy skakać
- No wow - dorzuca Kasia
- Aleś ty szybka! - dogryza mi Maja. Cały dzień upływa nam w tak miłej i wesołej atmosferze.

***

   Jest wieczór, około 18. Całą trójeczką siedzimy w salonie. Kasia ćwiczy i rozciąga się, żeby zachować formę i być przygotowana na jutrzejszy trening; Ja włączam jakieś mixy piosenek, a Majka je śpiewa. Swoją drogą, właśnie dowiedziałam się, że ślicznie to robi.
- Ejj... głodna jestem - jęczy Kasiek. No tak ... głodomor pierwszej klasy ..
- To se coś zrób, leniu! - śmieje się z niej Maja.
- Z tym, że nic nie ma w lodówce.
- Ojej ... to ty taka kaleka, że do sklepu nie możesz iść? - udaję smutek.
- No sorry, ale właśnie ćwiczyłam. Nie wyjdę z domu, tylko idę się umyć. Niech ktoś pójdzie do sklepu.
- No dobra, dobra. Ja pójdę, a ty, Majek, pilnuj domu, bo jak ją zostawimy samą, to dom ukradną. -śmieje się.
- Wiesz co?!!? Foch forever na pięć minut z przytupem i zarzutem grzywką! - 'focha się' owa dziewczyna.
- Jak przyjdę z żarciem to się odfochasz, prawda? - pytam z dezaprobatą. Nie odpowiada, tylko energicznie potrząsa głową.
- To wychodzę! - zakładam bluzę, bo jest zimno jak na początek września, i wychodzę z domu. Powoli już się ściemnia, ale to nic. Kieruję się do TESCO. Droga zajmuje mi jakieś 5 minut, jest bardzo blisko. Wchodzę do środka i kupuję wszystkie składniki na dzisiejszą kolację - makaron penne z sosem pomidorowym i papryką. Po lekkim trudzie związanym ze znalezieniem papryki, podchodzę do kasy. Nie jest dla mnie problemem porozumienie się z kasjerką, bo język angielski mam w pełni opanowany. Wychodzę ze sklepu z torbami w rękach. Zauważam, że niedaleko sklepu zebrał się tłum nastolatek. O co chodzi? Wszędzie blaski fleszy, piski dziewczyn, krzyki... Powtarzam: O CO CHODZI? O tak, już wiem. To One Direction! A skąd wiem? Bo oni wybiegają z tego tłumu! Widocznie zapomnieli zabrać ochroniarzy. Biegną dosłownie w moją stronę. Uciekają. Niebieskooki blondyn niechcący na mnie wpada. Patrzymy sobie przez chwilę w oczy, a on, widząc, że nie będę piszczeć - może pomyślał, że ich nie znam albo przynajmniej nie jestem fanką? - wsuwa mi coś szybko do kieszeni i gna dalej Dalej od tego tłumu, który mnie przeraża.
   To wszystko działo się tak szybko... nie dociera do mnie to wszystko... sam prawdziwy Niall Horan, mój idol, przed chwilą stał przede mną, patrzył w moje oczy, włożył mi coś do kieszeni, wpa... no tak! Włożył mi coś do kieszeni! Jak tylko wrócę, będę musiała zobaczyć, co to jest. Teraz nie mogę.. poćwiczę sobie cierpliwość...

~*~*~*~ W domu dziewczyn ~*~*~*~
 
   Wchodzę do domu. Ze schodów zbiega głodomorek Kasiek. Od razu rzuca się na torbę z jedzeniem, zabiera ją do kuchni i wyjmuje wszystko na blat. 
- Co ty chcesz z tego zrobić? - pyta, gdy podchodzę do niej, wcześniej odkładając tajemniczą rzecz z mojej kieszeni.
- Twoje ulubione danie, Pokemonie. - śmieję się.
- Ale które ulubione? Ja mam jakieś 12 ulubionych dań...
- Makarollo z sosem pomidorro i papricorio - udaję włoszkę. Śmiejemy się, wołamy Marciniszyn i zaczynamy przyrządzać naszą ulubioną potrawę.

   Po skończonym posiłku każda skierowała się w stronę swojego pokoju. Od razu chwytam w rękę karteczkę od Nialla. Jest zapisany na niej numer telefonu i podpis. Ewidentna wizytówka. Jest dopiero 20.00, więc napiszę SMS-a.

"Hej :) Jestem Kinga, pamiętasz mnie? Wpadłeś dzisiaj na mnie, uciekając przed tłumem dzikich fanek :D xx"

   Ciekawe czy odpisze... jak nie, to trudno. Nie będę się załamywać... w końcu to Niall Horan, chłopak, który ma masę roboty na głowie a do tego miliony fanek... wibracje! Zaraz.. odpisał?! Sprawdzam telefon. Nie, to tylko przypomnienie o zasileniu konta. Nie no, dzięki!?! Następnym razem to chyba zawału dostanę... Znowu wibracje! Nieznany numer. Tak, to ten numer! Numer

"Czeeść! :] Oczywiście, że pamiętam! Takiej ślicznej dziewczyny nie da się zapomnieć xx"

   Jeju... Niall powiedział, że jestem śliczna, czy mnie oczy zwodzą? 
J: To fajnie :D Nie przesadzaj! Nie jestem śliczna :P
N: Ja przesadzam? No chyba nie :D Jesteś i nie kłóć się ze mną! :P
J: Okay, okay, nie będę się kłócić, ale nadal twierdzę, że moja uroda jest przeciętna! :P Dlaczego dałeś mi swój numer telefonu?
N: Bo w sumie, to chciałem cię głównie przeprosić... no właśnie, przepraszam c:
J: Pogubiłam się, za co mnie przepraszasz? o.O
N: Zawsze jesteś taka ogarnięta? ;D No za to, że wtedy tak na ciebie wpadłem... mogłaś się przewrócić i coś sobie zrobić :c
J: Zawsze ;p Nie przepraszaj! Nic się nie stało :) Mogłam, ale nie przewróciłam się :P
N: Ale na pewno nic ci nie jest? Będę miał wyrzuty sumienia, jak się okaże, że coś ci się stało :c
J: Tak, wszystko w porządku :D Tylko muszę iść spać, bo jutro o 9 mam trening i się muszę wyspać ;3
N: Trening? Okay :) A spotkamy się? Jutro na przykład? :3
J: Z chęcią *.* Tylko gdzie i o której? Ja mogę dopiero po 14 :P
N: To może spotkajmy się o 14.30 pod TESCO a potem gdzieś pójdziemy? ;D
J: No dobra :D To do zobaczenia i dobranoc ;*
N: Słodkich snów <3

   Wzięłam szybki prysznic, założyłam piżamę, zgasiłam lampkę nocną i położyłam się w moim nowym, przytulnym łóżeczku. Po chwili rozmyślania o życiu, zasnęłam...


***********************************
No w końcu rozdział! :D
Sorry, że tak długo, ale nie miałam komletnie weny :c dopiero dzisiaj wpadłam na genialny pomysł xd
Rozdział dedykuję Pauli z racji, że maltretowała mnie codzień w szkole o nowy rozdział <3 xd
Mam nadzieję, że się spodoba ;3

2 komentarze:

  1. *__________* Kaska .. on jest obłędny ! <3 Kiedy next ? :*

    OdpowiedzUsuń
  2. No sie wie teraz będe maltretowała cię abyś dodała 3 świetny me gusta

    OdpowiedzUsuń