*Maja*
- Ale jak to?!? To niemożliwe! Wy się zmówiliście! Wszyscy jesteście przeciwko mnie! - krzyczałam ze łzami w oczach, pokazując palcem kolejno na Louisa, Eleanor, Kingę oraz niewinnego Nialla.
- Naprawdę go widzieliśmy! Lizał się z jakąś laską! - tłumaczył Louis.
- Łukasz by mi tego nie zrobił, on mnie kocha! - wrzeszczałam jak opętana i wbiegłam już na schody by zamknąć się w swoim pokoju.
- Mamy filmik - powiedziała El jednocześnie nieśmiało i stanowczo, o ile to w ogóle możliwe, czym mnie zatrzymała. Coś we mnie drgnęło.
- Musiało wam się przewidzieć, ale... pokaż - poprosiłam, a dziewczyna wyjęła z kieszeni spodni iPhona i włączyła nagranie. Było na nim widać jakiegoś chłopaka, namiętnie całującego się z jakąś dziewczyną.
- Stoi tyłem, nie ma pewności, że to on - powiedziałam spokojnie, mimo to ciskając piorunami z oczu w dziewczynę, która praktycznie w niczym nie zawiniła.
- Poczekaj! Patrz dalej - poprosiła, kiedy odwróciłam się. Przewróciłam oczami, lecz obejrzałam filmik dalej. Było słychać rozmowę Louisa i Eleanor w tle.
- Co za chuj! Nie no, nie mogę! Idę do niego.
- Louis, poczekaj!
- Musi za to zapłacić.
- Nic nie musi! Louis, proszę, zostań! Mamy film, pokażemy to Mai i ona to z nim załatwi!
- Jemu trzeba czegoś więcej niż tylko zerwania.
- Louis! Błagam cię, nie rób mu nic!
A więc to stąd te jego rany na twarzy... Czyli, że... Lou pobił się z Łukaszem... dla mnie? Jakie to słodkie...
- Zobacz, teraz się odwróci i wyraźnie będzie widać jego twarz - zwróciła moją uwagę brunetka. Spojrzałam uważnie na video.
Louis podszedł do owej pary i odepchnął ich od siebie. Obrócił chłopaka w swoją stronę, także ten stał teraz bokiem do kamery. Było widać jego twarz... z profilu, aczkolwiek doskonale. To NAPRAWDĘ BYŁ ŁUKASZ.
- Nie... to niemożliwe... nie... - szeptałam. Zaczęłam płakać. Rzuciłam się na łóżko i krzyczałam, bijąc poduszkę i machając histerycznie nogami.
- Mała... spokojnie - Kinga ukucnęła obok mnie.
- Najwidoczniej nie zasługiwał na ciebie - uśmiechnęła się El nieśmiało, mimo to nie podchodząc do mnie.
- Najwidoczniej nie zasługiwał na ciebie - uśmiechnęła się El nieśmiało, mimo to nie podchodząc do mnie.
- Już shhh, nie płacz - szeptał Niall, gładząc mnie po głowie. Już nie biłam poduszki, jedynie płakałam w nią. Podniosłam się już do pozycji siedzącej, nadal nie mogąc powstrzymać łez wyciekających z oczu.
*Louis*
Spojrzałem pytająco na El. Ta lekko skinęła głową potwierdzając pytanie, które widniało w moich oczach. Podszedłem do Mai, odganiając lekko pozostałych, usiadłem na brzegu kanapy, zaraz obok dziewczyny, i ją zwyczajnie przytuliłem. Rzuciła poduszkę na podłogę i mocno się we mnie wtuliła. Spojrzałem na El, patrzyła morderczym wzrokiem w naszą stronę. Nie rozumiem, przecież mi pozwoliła? No cóż, potem z nią porozmawiam. W tej chwili najważniejsza jest Maja. Muszę ją uspokoić.
- Już nie płacz, kochanie... - kurwa, co ja gadam?!? - Yhm... no to ten... już ci lepiej?
Pokiwała jedynie głową na "nie" nawet na mnie nie spoglądając. Cały czas kurczowo mnie przytulała i płakała w koszulkę, mocząc ją niemiłosiernie.
- Zostawcie nas - szepnąłem do Kingi i Nialla. Poszli do pokoju chłopaka, a w salonie zostałem tylko z Elką i Mają. - El... może lepiej już pójdziesz. Odprowadzę cię.
Lekko odepchnąłem Majkę szepcząc krótkie "zaraz wracam". Patrzyła na mnie tęsknym, zapłakanym, smutnym wzrokiem, gdy odchodziłem z moją dziewczyną do drzwi. No właśnie... moją dziewczyną. To dziwne - chodzę z Eleanor, ale... Majka również nie jest mi obojętna. Chociaż... nie, na pewno to nie miłość. Co najwyżej kocham ją jak siostrę, mimo że znam ją słabo.
- Co to miało znaczyć?!? - warknęła El, wyciągając mnie za drzwi.
- No przecież pozwoliłaś mi ją pocieszyć! - broniłem się.
- Ale ty zdajesz sobie sprawę jak to wyglądało? Przytulałeś ją, nie chciałeś puścić, wdychałeś zapach jej włosów... byłeś wniebowzięty, krótko mówiąc! Na mnie się nawet nie spojrzałeś! - zalała mnie potokiem słów.
- Przytulałem, żeby ją pocieszyć! Wcale nie byłem wniebowzięty! - no dobra, teraz skłamałem... - A o to ostatnie mnie nie oskarżaj, patrzyłem na ciebie!
- Tak, tak, patrzyłeś! Jedno, krótkie spojrzenie! Jestem twoją dziewczyną, chyba powinieneś dawać mi więcej! - wydzierała się.
- Tak, jesteś. Ale wiesz co? Ostatnio wcale nie mówisz mi, że mnie kochasz, nie okazujesz tego w żaden sposób! Krótkie buziaki na "dzień dobry" i "papa", SMS na dobranoc... to trochę za mało, nie uważasz? - odegrałem się. Wreszcie mogłem to z siebie wyrzucić. - Może najpierw sama zacznij mi dawać więcej, a potem wytykaj moje błędy! Ja może nie daję ci szczególnie dużo, ale mimo wszystko... pokazuję, że jesteś moją dziewczyną, całuję cię kiedy tylko mogę, przytulam, pocieszam, doradzam, chodzę z tobą na zakupy! To już coś!
- Teraz to przegiąłeś! - wydarła się najgłośniej jak mogła i uderzyła mnie "z liścia".
- Wiesz co? Spieszę się, przyjaciółka mnie potrzebuje. Żegnaj - powiedziałem spokojnie, mimo że w środku aż się gotowałem ze złości, i zamknąłem jej drzwi przed nosem. Jak dobrze, że nie słyszała tego "kochanie". Wtedy to dopiero by było... Wróciłem do salonu. Maja siedziała w identycznej pozycji, jak ją zostawiłem. Usiadłem obok niej i objąłem ramieniem.
- Już lepiej? Chociaż troszkę? Taką malutką ociupinkę? Błagam, powiedz, że tak! - mówiłem do niej, próbując rozweselić lub chociaż wymusić żeby coś powiedziała.
- Lepiej. Dużo lepiej. Dziękuję ci - powiedziała ochrypłym od płaczu głosem, lekko się do mnie uśmiechając. Boże, jaki ona ma cudowny uśmiech.
- Zrobisz coś dla mnie?
- Oczywiście, powiedz tylko co - przytuliła się do mnie mocno, jak wcześniej. Z tą różnicą, że teraz nie płakała.
- Zerwij z nim. On nie jest ciebie wart, naprawdę. Jeśli dziewczyna płacze przez jakiegoś kolesia to on jest po prostu skończonym idiotą. Zrobisz to? Nie chcę, abyś znowu przez niego cierpiała - powiedziałem szczerze, co myślę.
-No ale... w sumie to... może masz racje? Niby go kocham, ale on mnie widocznie nie... a taki związek nie ma sensu. Zwłaszcza po tym, co mi zrobił. Dobrze, zrobię to - przyznała mi rację.
- Nie czekaj, umów się z nim - puściłem do niej oczko, a dziewczyna napisałam SMS do jej prawie byłego chłopaka.
- Dobra, to co... mój Boże, co ty masz taki czerwony policzek? I w ogóle całą twarz masz... poturbowaną. To po tym jak się pobiliście? Chodź, trzeba coś z tym szybko zrobić - zaczęła nawijać jak opętana.
- Nie wszystko przez tą bójkę... ale co ty chcesz z tym niby robić?
- No przemyć wodą, posmarować jakimś kremem, cokolwiek... Jak to nie wszystko? Co się stało? - zdziwiła się. W międzyczasie poszliśmy do kuchni, a ta zaczęła coś przy mnie majstrować.
- Ymm... ten... no bo... - jąkałem się.
- Gadaj, przecież nic ci nie zrobię - zaśmiała się. Tak! Zaśmiała się! Zwycięstwo!
- Ugh, po prostu pokłóciłem się z El... no i, rozumiesz...
- Uderzyła cię? - powstrzymała śmiech. Ja tylko spuściłem oczy. Głupio przecież się tak przyznać, że dziewczyna mnie uderzyła!
- No dobra, dobra. Rozumiem, biedaku - uśmiechnęła się pocieszająco. - Na pewno się pogodzicie, w końcu jesteście taką parą idealną.
- Czy ja wiem, czy taka idealna? Ale pewnie masz rację, ochłoniemy i będzie znowu dobrze.
- Ja zawsze mam racje, kochanie - podkreśliła ostatni wyraz. Upsss, zwróciła na to wtedy uwagę?
- Weź przestań, bo Elcia będzie zazdrosna - powiedziałem cieniutkim głosikiem.
- A jak ty do mnie tak mówisz, to jest super? - rzuciła mi zadziorny uśmieszek. Kurde, faktycznie zwróciła.
- Ej, mi to tak samo wyskoczyło! - broniłem się.
- Samo mi wyskoczyło, samo, samo - przedrzeźniała mnie piskliwym głosikiem.
- Irytująca jesteś, wiesz?
- Och, nie schlebiaj mi już tak - udawała zawstydzenie.
- I głupia - dodałem, patrząc na nią, jak na idiotkę.
- Ale za to piękna, cudowna, mądra, chuda, inteligentna, słodka, szczera, wierna, kochana i w ogóle najlepsza! - wymieniała po kolei.
- Skromna w gratisie.
- No wiadomo - zrobiła minę a'la plastikowa laska.
- Porozmawiajmy na jakiś inteligentniejszy temat, ok? - zaproponowałem.
- Dobry pomysł, ale to za chwilę bo mam SMS!
- A ja już się nie liczę? - zacząłem udawać płacz.
- Skończyłam już - wzruszyła ramionami.
- Foch!
- Moment, zaraz coś tam porobimy, tylko wymyśl, co - przewróciła oczami.
- Już lepiej? Chociaż troszkę? Taką malutką ociupinkę? Błagam, powiedz, że tak! - mówiłem do niej, próbując rozweselić lub chociaż wymusić żeby coś powiedziała.
- Lepiej. Dużo lepiej. Dziękuję ci - powiedziała ochrypłym od płaczu głosem, lekko się do mnie uśmiechając. Boże, jaki ona ma cudowny uśmiech.
- Zrobisz coś dla mnie?
- Oczywiście, powiedz tylko co - przytuliła się do mnie mocno, jak wcześniej. Z tą różnicą, że teraz nie płakała.
- Zerwij z nim. On nie jest ciebie wart, naprawdę. Jeśli dziewczyna płacze przez jakiegoś kolesia to on jest po prostu skończonym idiotą. Zrobisz to? Nie chcę, abyś znowu przez niego cierpiała - powiedziałem szczerze, co myślę.
-No ale... w sumie to... może masz racje? Niby go kocham, ale on mnie widocznie nie... a taki związek nie ma sensu. Zwłaszcza po tym, co mi zrobił. Dobrze, zrobię to - przyznała mi rację.
- Nie czekaj, umów się z nim - puściłem do niej oczko, a dziewczyna napisałam SMS do jej prawie byłego chłopaka.
- Dobra, to co... mój Boże, co ty masz taki czerwony policzek? I w ogóle całą twarz masz... poturbowaną. To po tym jak się pobiliście? Chodź, trzeba coś z tym szybko zrobić - zaczęła nawijać jak opętana.
- Nie wszystko przez tą bójkę... ale co ty chcesz z tym niby robić?
- No przemyć wodą, posmarować jakimś kremem, cokolwiek... Jak to nie wszystko? Co się stało? - zdziwiła się. W międzyczasie poszliśmy do kuchni, a ta zaczęła coś przy mnie majstrować.
- Ymm... ten... no bo... - jąkałem się.
- Gadaj, przecież nic ci nie zrobię - zaśmiała się. Tak! Zaśmiała się! Zwycięstwo!
- Ugh, po prostu pokłóciłem się z El... no i, rozumiesz...
- Uderzyła cię? - powstrzymała śmiech. Ja tylko spuściłem oczy. Głupio przecież się tak przyznać, że dziewczyna mnie uderzyła!
- No dobra, dobra. Rozumiem, biedaku - uśmiechnęła się pocieszająco. - Na pewno się pogodzicie, w końcu jesteście taką parą idealną.
- Czy ja wiem, czy taka idealna? Ale pewnie masz rację, ochłoniemy i będzie znowu dobrze.
- Ja zawsze mam racje, kochanie - podkreśliła ostatni wyraz. Upsss, zwróciła na to wtedy uwagę?
- Weź przestań, bo Elcia będzie zazdrosna - powiedziałem cieniutkim głosikiem.
- A jak ty do mnie tak mówisz, to jest super? - rzuciła mi zadziorny uśmieszek. Kurde, faktycznie zwróciła.
- Ej, mi to tak samo wyskoczyło! - broniłem się.
- Samo mi wyskoczyło, samo, samo - przedrzeźniała mnie piskliwym głosikiem.
- Irytująca jesteś, wiesz?
- Och, nie schlebiaj mi już tak - udawała zawstydzenie.
- I głupia - dodałem, patrząc na nią, jak na idiotkę.
- Ale za to piękna, cudowna, mądra, chuda, inteligentna, słodka, szczera, wierna, kochana i w ogóle najlepsza! - wymieniała po kolei.- Skromna w gratisie.
- No wiadomo - zrobiła minę a'la plastikowa laska.
- Porozmawiajmy na jakiś inteligentniejszy temat, ok? - zaproponowałem.
- Dobry pomysł, ale to za chwilę bo mam SMS!
- A ja już się nie liczę? - zacząłem udawać płacz.
- Skończyłam już - wzruszyła ramionami.
- Foch!
- Moment, zaraz coś tam porobimy, tylko wymyśl, co - przewróciła oczami.
*Kasia*
W trakcie robienia TwitCama słyszeliśmy jakieś krzyki z dołu, ale nie chciało nam się wstawać. Ta rozmowa z fanami była bardzo długa, bo trwała aż 2 godziny.
- Ej, co robimy? - zapytał Harry, odkładając laptopa na szafkę nocną, zgniatając mnie przy okazji.
- Złaź ze mnie, grubasie - zaśmiałam się, spychając go z siebie.
- Mam pomysł - powiedział Liam i nim zdążyłam z Haroldem załapać, o co chodzi, dostaliśmy poduszkami po głowach.
- Tak chcesz się bawić? - zapytałam zawadiacko i chwyciłam inną poduszkę.
- NA NIIIICH! - krzyknął bojowo Lokers i rzucił się z poduchą na swojego przyjaciela.
Cała nasza bitwa trwała jakieś pół godziny. Przerwaliśmy ją, gdy dostałam SMS od Kingi "Chodź na dół, mam propozycję ;* Możesz wziąć chłopaków, ale oni nie są potrzebni xd". Zeszliśmy na dół, wedle polecenia. Siedzieli tam wszyscy, poza Mają i Lou. Chłopak kręcił się w korytarzu, ale dziewczyny nie było.
- Gdzie Maja? - zapytałam.
- Poszła zerwać z Łukaszem - wyjaśniła Kinia z miną zwycięzcy.
- Ale jak to? - zdziwił się Harry.
- Ach, wy nic nie wiecie!
- W pokoju siedzą non stop, to co się dziwić? - wzruszył ramionami Niall.
- Może nam ktoś łaskawie wszystko wytłumaczy? - rzucił propozycję Liam.
- Lou i El nagrali filmik jak on się całuje z inną laską - w skrócie wyjaśnił Zayn.
- Wreszcie ktoś mądry to zrobił - dodał swoje trzy grosze Horan.
- Ej, wypraszam sobie, nie miałam telefonu! - oburzyła się Kinga.
- Ty zawsze masz przy sobie telefon - zauważyłam.
- DOBRA, NIEWAŻNE! Ej, ja wołałam Kaśkę, bo miałam z nią poćwiczyć, ale skoro są tu wszyscy... to co?
- Ja tam mogę z tobą gdzieś pójść, a potem już byśmy do domu wróciły od razu - powiedziałam.
- W sumie to dobry pomysł - ucieszyła się.
- Ej, ale nie mamy stroju do ćwiczeń chyba - zauważyłam.
- Kurde, nasz racje. I cały plan do dupy - no i koniec radości...
- Może ty byś się czasem najpierw zastanowiła, zanim wpadniesz na jakiś genialny pomysł, ok? - nabijałam się z niej.
- Szpadaj, murzynie - obraziła się sztucznie.
- EJ, UWAGA, BO RZUCAM WĄTEK NA FORUM! - krzyknął nagle Zayn, wcześniej rozmawiając szeptem z Harrym.
- Mamy cudowny pomysł! - dodał Hazza. Skoro oni to razem wymyślali, to się zaczynam bać...
- No, dawajcie - powiedział Liaś z niepewną miną.
- IMPREZKA! - wydarli się jednocześnie z zacieszem na twarzach.
- W sumie to nawet dobry pomysł - zgodził się Li. Jesli on się zgodził, to impreza będzie na pewno.
- No to kiedy? Jutro? - dopytał Horan.
- Jasne. Trzeba rozdzielić zadania - stwierdził Malik.
- Ja się zajmę z Louisem alkoholem - zaklepał od razu Styles.
- To zły pomysł, ale niech wam będzie. Ja zaproszę gości - powiedział Paynee.
- No to ja jedzeniem! - ucieszył się Blondynek.
- Jak to na DJ MALIKA przystało, zajmę się muzyką - zrobił cwaniacką minę Zayn.
- Mamy wam może pomóc? - wtrąciłam niepewnie.
- Nie, nie, nie. Wy będziecie gośćmi. Poradzimy sobie - zaprzeczył Daddy.
- No ok. A my już chyba wrócimy do domu - stwierdziła Kinia.
- Przecież wcześnie jest! - zasmucił się Głodomorek.
- I tak już długo u was siedzimy. Lecimy, serio - postanowiłam.
- Paaaa! - powiedzieli wszyscy razem. Harry i Niall nas odprowadzili pod same drzwi. Pożegnaliśmy się przytulaskami i pognałyśmy do domu.
*~*~*
Cała nasza bitwa trwała jakieś pół godziny. Przerwaliśmy ją, gdy dostałam SMS od Kingi "Chodź na dół, mam propozycję ;* Możesz wziąć chłopaków, ale oni nie są potrzebni xd". Zeszliśmy na dół, wedle polecenia. Siedzieli tam wszyscy, poza Mają i Lou. Chłopak kręcił się w korytarzu, ale dziewczyny nie było.
- Gdzie Maja? - zapytałam.
- Poszła zerwać z Łukaszem - wyjaśniła Kinia z miną zwycięzcy.
- Ale jak to? - zdziwił się Harry.
- Ach, wy nic nie wiecie!
- W pokoju siedzą non stop, to co się dziwić? - wzruszył ramionami Niall.
- Może nam ktoś łaskawie wszystko wytłumaczy? - rzucił propozycję Liam.
- Lou i El nagrali filmik jak on się całuje z inną laską - w skrócie wyjaśnił Zayn.
- Wreszcie ktoś mądry to zrobił - dodał swoje trzy grosze Horan.
- Ej, wypraszam sobie, nie miałam telefonu! - oburzyła się Kinga.
- Ty zawsze masz przy sobie telefon - zauważyłam.
- DOBRA, NIEWAŻNE! Ej, ja wołałam Kaśkę, bo miałam z nią poćwiczyć, ale skoro są tu wszyscy... to co?
- Ja tam mogę z tobą gdzieś pójść, a potem już byśmy do domu wróciły od razu - powiedziałam.
- W sumie to dobry pomysł - ucieszyła się.
- Ej, ale nie mamy stroju do ćwiczeń chyba - zauważyłam.
- Kurde, nasz racje. I cały plan do dupy - no i koniec radości...
- Może ty byś się czasem najpierw zastanowiła, zanim wpadniesz na jakiś genialny pomysł, ok? - nabijałam się z niej.
- Szpadaj, murzynie - obraziła się sztucznie.
- EJ, UWAGA, BO RZUCAM WĄTEK NA FORUM! - krzyknął nagle Zayn, wcześniej rozmawiając szeptem z Harrym.
- Mamy cudowny pomysł! - dodał Hazza. Skoro oni to razem wymyślali, to się zaczynam bać...
- No, dawajcie - powiedział Liaś z niepewną miną.
- IMPREZKA! - wydarli się jednocześnie z zacieszem na twarzach.
- W sumie to nawet dobry pomysł - zgodził się Li. Jesli on się zgodził, to impreza będzie na pewno.
- No to kiedy? Jutro? - dopytał Horan.
- Jasne. Trzeba rozdzielić zadania - stwierdził Malik.
- Ja się zajmę z Louisem alkoholem - zaklepał od razu Styles.
- To zły pomysł, ale niech wam będzie. Ja zaproszę gości - powiedział Paynee.
- No to ja jedzeniem! - ucieszył się Blondynek.
- Jak to na DJ MALIKA przystało, zajmę się muzyką - zrobił cwaniacką minę Zayn.
- Mamy wam może pomóc? - wtrąciłam niepewnie.
- Nie, nie, nie. Wy będziecie gośćmi. Poradzimy sobie - zaprzeczył Daddy.
- No ok. A my już chyba wrócimy do domu - stwierdziła Kinia.
- Przecież wcześnie jest! - zasmucił się Głodomorek.
- I tak już długo u was siedzimy. Lecimy, serio - postanowiłam.
- Paaaa! - powiedzieli wszyscy razem. Harry i Niall nas odprowadzili pod same drzwi. Pożegnaliśmy się przytulaskami i pognałyśmy do domu.
*Maja*
Z Łukaszem poszło gładko. Nie mógł zrozumieć, udawał głupiego, ale wiedziałam że tak będzie. Kierowałam się już w stronę domu chłopaków, ale dostałam SMS od Kingi "Jak skończysz, to wracaj do naszego domu, my już tam jesteśmy ;)". Wróciłam więc do domu. Dziewczyny dopytywały się, jak poszło. Opowiedziałam im wszystko po kolei. Powiadomiły mnie jeszcze o jutrzejszej imprezie. Nie mogę się doczekać.
*Kinga*
Rozeszłyśmy się do swoich pokojów. Włączyłam od razu laptopa i weszłam na Twittera, Facebooka i Aska. Na TT nic ciekawego się nie działo, poza faktem, że dostałam mnóstwo nowych followersów. Dałam kilka follow back, napisałam Tweeta "Super dzień! Polubiłam pieczenie ciast haha. Wystarczy teraz popływać, a już będzie idealnie! :)" i wylogowałam się. Na FB nic ciekawego. Odpisałam kilku koleżankom i z grubsza przejrzałam tablicę. Jeśli chodzi o Aska, to chyba wyszło, że to mój prawdziwy, bo miałam mnóstwo like i pytań. Odpowiedziałam na kilka z nich. Zauważyłam, że wiele dotyczyło tego, co łączy mnie z Niallem. No trudno, takie życie. Zamknęłam laptopa, założyłam kostium kąpielowy pod ubranie i wyszłam z domu, powiadamiając o tym dziewczyny. W drodze zadzwoniłam do Nialla, by poinformować go, że jest w tej chwili mile widziany na basenie.
*Kasia*
W sumie to już nakręciłam się na te ćwiczenia. Od razu po wejściu do pokoju przebrałam się w mój strój sportowy. Maja nie miała ochoty ze mną iść, więc napisałam do Liama. Zgodził się od razu, mieliśmy spotkać się przy pewnej kafejce.
*Maja*
Super, zostawiły mnie samą. Przyjaciółeczki kochane. Zadzwoniłam na skype do mamy. Porozmawiałyśmy trochę, ale niedługo, bo musiała iść do sąsiadki po coś tam.
- Skoro dziewczyny poszły ćwiczyć, to może ja też? - mówiłam do mojego misia. - Tylko z kim?
Jak na zawołanie zadzwonił mi telefon. Lou :3.
- Halo?
- Witam moją drogą panią. Dzwonię z pewnym zapytaniem, a właściwie dwoma.
- W takim razie słucham pana.
- Pytanie pierwsze: dziewczyny są w domu, czy gdzieś wybyły?
- Wyszły ćwiczyć, a co?
- Liam i Niall też wyszli. Przypadek? Nie sądzę!
- Podejrzane... A to drugie pytanie?
- Wyjdziemy gdzieś? Nudzi mi się! Proszę, proszę, proszę, proszę, proszę!
- Też mi się nudzi. Oczywiście, ale gdzie?
- Umiesz jeździć na rolkach?
- Jasne, że umiem. Kto by nie umiał?
- Zayn by nie umiał... No to widzimy się w skateparku na rolkach za 15 minut. Papa! - powiedział Louis i rozłączył się nie dając mi dojść do słowa. Fajnie, że się wyrobię *wyczuj sarkazm*. Jak najszybciej przebrałam się i wyszłam z domu. Zamknęłam drzwi na klucz, położyłam go przy krzaczku i przykryłam doniczką. Na drzwiach zostawiłam karteczkę "Klucz w naszej podstawowej kryjówce, dziewczynki ;)" i wyruszyłam do skateparku.
*Kasia*
Gdy dotarłam pod kafejkę, Li już tam był.
- Hej, długo czekasz? - przytuliłam się z nim na powitanie. Co z tego, że widzieliśmy się jakieś 40 minut temu!
- No hej! Dopiero przyszedłem, właściwie to nie musiałem nawet czekać - uśmiechnął się.
- To gdzie biegniemy? - zapytałam.
- Przed siebie - zaśmiał się chłopak i skierowaliśmy się w nieznanym mi kierunku.
*~*~*
- Kasia, muszę ci coś powiedzieć - rzekł nagle, gdy byliśmy już naprzeciwko mojego domu. Postanowił mnie odprowadzić, gdyż było już dosyć ciemno.
- Słucham uważnie - uśmiechnęłam się. Liam podszedł bliżej. Dzieliły nas centymetry.
- Od początku widziałem w tobie coś intrygującego. Byłaś inna niż inne dziewczyny. Inna nawet niż Kinga i Majka. Nie wiem co to jest, ale uwielbiam to w tobie. Uwielbiam cię przytulać, być blisko ciebie. Uwielbiam z tobą spędzać czas. Uwielbiam wszystko, co związane z tobą. Kocham cię - skończył swój monolog, a mi przez chwilę oczy się zaszkliły.
- Też cię kocham - szepnęłam, zarzucając mu ręce na szyję i całując namiętnie oraz czule. Pocałunek trwał długo. Tę cudowną chwilę przerwał nam blask flesza.
- Cholera, to paparazzi. Leć już do domu, muszę szybko wracać. Jutro pewnie będziemy na okładce Bravo albo jakiegoś innego badziewia, ale nie przejmuj się tym. Obiecujesz, że nie będziesz sie przejmować? - zapytał patrząc mi głęboko w oczy i trzymając w talii.
- Obiecuję.
- To lecę. Kocham cię, pamiętaj - cmoknął mnie szybko w usta i odszedł. Boże, czy to się przed chwilą na prawdę stało? Może to tylko sen? Nie wierzę.
*Maja*
Jeździliśmy z Louisem na rolkach przez godzinę. Co chwila któreś z nas się przewracało. Mimo wszystko to on co chwila próbował się popisać i miał bliskie spotkania z ziemią. Każdy chłopak tak ma, zawsze się popisują... Swoją drogą, Lou i tak nieźle jeździ. Wiele razy udało mu się robić jakieś triki. Ale oczywiście mądra Maja, musiała sobie coś zrobić.
Gdy już wyjechaliśmy z skateparku, brunet kupił nam lody. Usiedliśmy chwilę na ławce, ale postanowiliśmy jechać już w stronę mojego domu. W pewnym miejscu, już całkiem blisko domu, chodnik był nierówny. Ja, jak to ja, musiałam tej nierówności nie zauważyć. Przewróciłam się, kolana pozdzierane, łokcie i ręce też, bluzka umazana od loda... W dodatku ręka mnie strasznie bolała. Krew mi mocno ciekła z kolana, więc wielkoduszny Louis zaniósł mnie do domu na rękach. Mówiłam mu, żeby postawił mnie na ziemi, że sobie poradzę, że to zły pomysł, że paparazzi się będą czepiać... ale to Tomlinson, jemu nic nie wytłumaczysz.
*Kinga*
Tak jak myślałam, Horan odwiedził basen. Pływaliśmy razem, co jakiś czas robiąc sobie przerwy, bo fanki chciały z nim zdjęcie. Cały czas robiłam tylko zdjęcia. Dowód na to, że ludzie nie są zainteresowani piłką nożną kobiet. Chociaż nie przeszkadzało mi to szczególnie.
- Ale ja chcę zdjęcie też z tobą! Chodź obok, zrobimy taką focię z rąsi - powiedziała pewna dziewczyna. Na oko miała z 16 lat, może więcej. Zdziwiło mnie jej zachowanie. No ale niektórzy twierdzą, że jestem dziewczyną Nialla. Pewnie to dlatego.
- No... dobrze. Ale ja przecież nie jestem sławna. Nie rozumiem, czemu chcesz zdjęcie ze mną?
- Jesteś dziewczyną mojego idola. I nie zaprzeczaj, ja wiem swoje! Jesteście parą, tylko musicie to ukrywać, ja to rozumiem. Nawet jeśli jeszcze nie jesteście razem, to tylko kwestia czasu - wyjaśniła swoje poglądy. Zaczęłam się śmiać razem z Niallem, choć ten się zmieszał. Dokładnie to zauważyłam, ta dziewczyna chyba też, bo uśmiechnęła się chytrze.
- No to jak? Robimy to zdjęcie? - zapytała. Podeszłam do niej bliżej. Niall objął ją ramieniem. CYK! Zmiana min, teraz chłopak daje jej buziaka w policzek. CYK! I znowu, teraz każdy robi głupią minę. CYK! A Teraz zrobiliśmy tzw. "małpki", czyli każde z nas kolejno zasłoniło sobie: uszy, usta, oczy. CYK!
- Dobra, wystarczy już, bo mi ramek nie starczy - zaśmiała się.
- A tak właściwie to jak masz na imię? - coś tknęło blondyna.
- Amelia - uśmiechnęła się.
- Piękne imię dla pięknej dziewczyny - puścił jej oczko. Coś we mnie drgnęło.
- Hej, Horan, chodź już. Niedługo się zbieramy do domu... - przerwałam im te podrywy.
- No dobrze, to papa! - słodko się do niej uśmiechnął i do mnie podszedł. - To jeszcze ze dwa baseniki i wracamy?
- Dobra. Ścigamy się? - zaproponowałam.
- Jaka wygrana? - spytał z cwanym uśmieszkiem.
- Wymyśl coś! Jak ja wygram... oddajesz mi całe ciasto, które upiekliśmy - zaśmiałam się.
- Połowę, bo pół już nie ma - wybuchnął śmiechem.
- Ech, no dobra, niech stracę. A ty co chcesz jak wygrasz?
- Buzi buzi! - powiedział z głupim uśmieszkiem.
- Niech będzie... START! - krzyknęłam bez ostrzeżenia i wskoczyłam do głębokiego basenu. Płynęłam wcale nie tak szybko, bo pamiętałam o rozkładaniu sił. Horanek właśnie chyba zapomniał, bo wyruszył jak petarda. Od razu mnie przegonił, ale się nie poddawałam. Lekko przyspieszyłam. Do końca basenu dopłynęłam jako druga. Odepchnęłam się od ścianki i zebrałam w sobie wszystkie siły, aby wygrać ten wyścig. Jest o co walczyć, ciasto na pewno wyszło dobre.
- Wygrałam! - ucieszyłam się, dotykając ręką ścianki.
- Jak ty to zrobiłaś? Cały czas to ja płynąłem pierwszy!
- Rozkładanie sił, nie uczyli cię tego nigdy? Jeśli wystartujesz na początku z całą siłą, stracisz ją pod koniec i przegrasz - wzruszyłam ramionami. - A więc ciasto jest moje, wooohoo!
- Połowa ciasta - zauważył chłopak. - Chodź już, wracamy.
- Ok - zgodziłam się. Szybko poszliśmy się przebrać w swoje ubrania. Spotkaliśmy się przy wyjściu z budynku.
- To chodź, odwiozę cię - zaproponował z uśmiechem.
- Dzięki - odwzajemniłam gest. Wsiedliśmy do auta chłopaka. Włączyłam radio, leciało akurat Stay The Night czyli jedna z moich ulubionych piosenek. Od razu zaczęłam śpiewać i tańczyć w miejscu.
Droga minęła nam bardzo szybko. Co chwila się z czegoś śmialiśmy. Na dworze było już ciemno. Podjechaliśmy prosto pod bramę mojego domu.
- Dzięki za podwózkę! Dobranoc, do zobaczenia na jutrzejszej imprezce - uśmiechnęłam się wdzięcznie i już chciałam wysiadać, gdy blondyn odchrząknął znacząco. Spojrzałam się na niego zdezorientowaną miną, a tek postukał się jedynie palcem w policzek.
- Nie życz mi dobrej nocy, tylko daj buziaka. Wtedy na pewno będzie dobra - uśmiechnął się, a ja zrobiłam co chciał.
- Zadowolony? - zaśmiałam się. Chłopak milczał przez chwilę.
- Nie do końca.
- Co jeszcze zrobić, abyś był już szczęśliwy w pełni? - zapytałam z sztucznym akcentem. Blondasek szybkim ruchem odwrócił się całkowicie w moją stronę i złapał mnie za ręce. Tonęłam się w jego oczach.
- Zostaniesz moją dziewczyną? - zadał to pytanie z oczami pewnymi niepewności i wątpliwości, widniały w nich nie pojedyncze iskry, lecz już prawie ognisko.
- Tak - szepnęłam i zatopiłam się w jego ustach. Całował mnie delikatnie oraz czule, lecz jednocześnie namiętnie i porywczo.
- Kocham cię - mruknął mi do ucha. Uśmiechnęłam się tylko szeroko i wyszłam z samochodu, życząc mu słodkich snów. Skierowałam się do domu. Wybuchłam głośnym śmiechem, gdy tylko ujrzałam Kaśkę i Majkę wyglądające przez okno i zapatrzone w odjeżdżający samochód. Głupie są, ale i tak je kocham!
- No to jak? Robimy to zdjęcie? - zapytała. Podeszłam do niej bliżej. Niall objął ją ramieniem. CYK! Zmiana min, teraz chłopak daje jej buziaka w policzek. CYK! I znowu, teraz każdy robi głupią minę. CYK! A Teraz zrobiliśmy tzw. "małpki", czyli każde z nas kolejno zasłoniło sobie: uszy, usta, oczy. CYK!
- Dobra, wystarczy już, bo mi ramek nie starczy - zaśmiała się.
- A tak właściwie to jak masz na imię? - coś tknęło blondyna.
- Amelia - uśmiechnęła się.
- Piękne imię dla pięknej dziewczyny - puścił jej oczko. Coś we mnie drgnęło.
- Hej, Horan, chodź już. Niedługo się zbieramy do domu... - przerwałam im te podrywy.
- No dobrze, to papa! - słodko się do niej uśmiechnął i do mnie podszedł. - To jeszcze ze dwa baseniki i wracamy?
- Dobra. Ścigamy się? - zaproponowałam.
- Jaka wygrana? - spytał z cwanym uśmieszkiem.
- Wymyśl coś! Jak ja wygram... oddajesz mi całe ciasto, które upiekliśmy - zaśmiałam się.
- Połowę, bo pół już nie ma - wybuchnął śmiechem.
- Ech, no dobra, niech stracę. A ty co chcesz jak wygrasz?
- Buzi buzi! - powiedział z głupim uśmieszkiem.
- Niech będzie... START! - krzyknęłam bez ostrzeżenia i wskoczyłam do głębokiego basenu. Płynęłam wcale nie tak szybko, bo pamiętałam o rozkładaniu sił. Horanek właśnie chyba zapomniał, bo wyruszył jak petarda. Od razu mnie przegonił, ale się nie poddawałam. Lekko przyspieszyłam. Do końca basenu dopłynęłam jako druga. Odepchnęłam się od ścianki i zebrałam w sobie wszystkie siły, aby wygrać ten wyścig. Jest o co walczyć, ciasto na pewno wyszło dobre.
- Wygrałam! - ucieszyłam się, dotykając ręką ścianki.
- Jak ty to zrobiłaś? Cały czas to ja płynąłem pierwszy!
- Rozkładanie sił, nie uczyli cię tego nigdy? Jeśli wystartujesz na początku z całą siłą, stracisz ją pod koniec i przegrasz - wzruszyłam ramionami. - A więc ciasto jest moje, wooohoo!
- Połowa ciasta - zauważył chłopak. - Chodź już, wracamy.
- Ok - zgodziłam się. Szybko poszliśmy się przebrać w swoje ubrania. Spotkaliśmy się przy wyjściu z budynku.
- To chodź, odwiozę cię - zaproponował z uśmiechem.
- Dzięki - odwzajemniłam gest. Wsiedliśmy do auta chłopaka. Włączyłam radio, leciało akurat Stay The Night czyli jedna z moich ulubionych piosenek. Od razu zaczęłam śpiewać i tańczyć w miejscu.
Droga minęła nam bardzo szybko. Co chwila się z czegoś śmialiśmy. Na dworze było już ciemno. Podjechaliśmy prosto pod bramę mojego domu.
- Dzięki za podwózkę! Dobranoc, do zobaczenia na jutrzejszej imprezce - uśmiechnęłam się wdzięcznie i już chciałam wysiadać, gdy blondyn odchrząknął znacząco. Spojrzałam się na niego zdezorientowaną miną, a tek postukał się jedynie palcem w policzek.
- Nie życz mi dobrej nocy, tylko daj buziaka. Wtedy na pewno będzie dobra - uśmiechnął się, a ja zrobiłam co chciał.
- Zadowolony? - zaśmiałam się. Chłopak milczał przez chwilę.
- Nie do końca.
- Co jeszcze zrobić, abyś był już szczęśliwy w pełni? - zapytałam z sztucznym akcentem. Blondasek szybkim ruchem odwrócił się całkowicie w moją stronę i złapał mnie za ręce. Tonęłam się w jego oczach.
- Zostaniesz moją dziewczyną? - zadał to pytanie z oczami pewnymi niepewności i wątpliwości, widniały w nich nie pojedyncze iskry, lecz już prawie ognisko.
- Tak - szepnęłam i zatopiłam się w jego ustach. Całował mnie delikatnie oraz czule, lecz jednocześnie namiętnie i porywczo.
- Kocham cię - mruknął mi do ucha. Uśmiechnęłam się tylko szeroko i wyszłam z samochodu, życząc mu słodkich snów. Skierowałam się do domu. Wybuchłam głośnym śmiechem, gdy tylko ujrzałam Kaśkę i Majkę wyglądające przez okno i zapatrzone w odjeżdżający samochód. Głupie są, ale i tak je kocham!
*w domu 1D, późny wieczór. Oczami Harrego*
Gdy wszyscy chłopcy wrócili z miasta, zebraliśmy się przed telewizorem na podłodze.
- Gdzie byliście? - zapytałem od razu.
- To chyba nie twoja sprawa - powiedział zły Niall.
- Hej, Blondi, uspokój hormony. Możesz powiedzieć przecież - uspokoił go Liam.
- A ja wieeeeem - zaśpiewał operowo Louis.
- Skąd? - zdziwił się Daddy.
- Domyślam się po tym, co powiedziała mi Maja - uśmiechnął się zwycięsko.
- Ty zapewne byłeś z nią w skateparku? Wnioskuję po rolkach zostawionych na środku korytarza - zauważył Malik.
- Tak, masz rację. Byłem z Mają na rolkach. Zgaduję, że Niall był z Kingą na basenie, a Liaś z Kasią pobiegać - przedstawił swoje spostrzeżenia Tommo.
- Ejjj, skąd wiedziałeś? - obruszył się Horan.
- Jak wróciłeś to śmierdziałeś chlorem i wywiesiłeś na suszarce strój kąpielowy... - westchnął Lou.
- A jak domyśliłeś się, że ja byłem akurat biegać i akurat z Kasią? - spytał ciekawy Li. Z Kasią? Czemu poprosiła jego, a nie mnie? Poczułem jakby... nutkę zazdrości?
- Strasznie zmęczony byłeś jak wróciłeś, wrzuciłeś swoje ciuchy sportowe do kosza na ubrania i zostawiłeś air maxy na szafce w korytarzu - wyjaśnił Sherlok.
- Mądry jesteś, detektywie - posłałem mu całusa. Często tak robimy, oczywiście dla zabawy.
- Mimo wszystko... jednego nie rozumiem. Ja byłem z Mają, no i wróciłem szczęśliwy, było fajnie, no to wiadomo. Ale wy obydwoje to prawie tutaj fruwaliście ze szczęścia. Co się stało? - spojrzał na jednego, a potem na drugiego zmrużonymi oczami. Spuścili wzrok z uśmiechem.
- Wooohoooo, mamy 2 nowe pary! Gratuluję, chłopcy - zaśmiał się Zayn.
- Dzięki - mruknęli.
- Ej, mam genialny pomysł! - nagle coś mnie tknęło.
- Jaki? - jęknął Niall.
- Zaobserwujmy tą... Ulę? Nie, Julkę! Tak, tak. Zaobserwujmy ją na Twitterze, napiszmy do niej albo coś...
- W sumie to ona jest naszą fanką... możemy sprawić jej tą radość - zgodził się Daddy.
- A cóż to będzie za radość, gdy cała 5 ją zaobserwuję... - dodał Lou.
- Mmmm, orgazm na miejscu - mruknąłem.
- A ty zawsze tylko o jednym, zboczeńcu - rzucił we mnie poduszką Malik. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
- Wiecie co? Zmęczony jestem, idę już się położyć - stwierdził Irlandczyk i poszedł do swojego pokoju.
- Ugh, chłopaki. Zapomnieliśmy o jednym... - wtrącił Li.
- O czym? - zaciekawiłem się.
- Nie mamy stolika - wybuchnęliśmy śmiechem. No tak, nasze dzikie tańce...
- To jutro rano ktoś pojedzie do sklepu. Ewentualnie po imprezie, będzie nawet więcej miejsca - zaproponował Tommo.
- Lepiej po imprezce, masz rację - przyznał Zayney.
- Hej, też już lecę. Spać mi się chce, jak nie wiem - ziewnął na potwierdzenie tych słów i poszedł do siebie Louis.
- Mogę was samych zostawić? Też poszedłbym już spać - zapytał Liam.
- Też już idę.
- Ja też, dobranoc - mruknąłem i wbiegłem po schodach na górę.
Rzuciłem się na łóżko w swoim pokoju. Poleżałem tak chwilę w bezruchu, po czym wstałem i poszedłem wziąć prysznic i umyć zęby. Po wykonaniu tych czynności zdjąłem z siebie bluzkę. Rzuciłem ją na krzesło, a sam położyłem się na łóżku, włączając laptopa. Wszedłem na TT. Dałem follow tej Julce. Już po chwili dostałem od niej wiadomość prywatną:
"Oh, God! Thanks for follow! My dream come true! Really, thank you! <3" / "Boże! Dziękuję za follow! Moje marzenie się spełniło! Naprawdę, dziękuję! <3"
Szybko odpisałem:
"You're welcome. I do everything for fans! :)" / "Nie ma za co. Zrobię wszystko dla fanów :)"
Zamknąłem laptopa i odłożyłem go na szafkę nocną. Rozebrałem się i poszedłem spać, myśląc na zmianę - o Kasi i Liamie, o Julii. W kółko te dwa tematy kręciły mi się po głowie. Te dwa tematy i nic więcej. Nic.
***********************************
Tralalalalala, jest rozdział :D
Nie jestem z niego zadowolona, powiem szczerze. Ale dodaję go już jak najszybciej :)
Pisane niby przez tydzień, lecz mimo to na szybko.
Wena przychodzi rzadko, a gdy już przyjdzie, to muszę odejść od komputera... życie ;_;
Przypominam - CZYTASZ = KOMENTUJESZ ;)
Love xx
Do następnego <3
Ale słodziaśne :333 A ten Łukasz to jakiś dupek :P Szybko next!
OdpowiedzUsuńTAK BARDZO PIĘKNE!! <3333
OdpowiedzUsuńJejciu!! <33333
NEXT!!